wtorek, 1 września 2015

Rozdział 1 - Miłosne zakochańce...

Od Mes. Muzyka do rozdziału
Dziś El zaczynała od pierwszej zmiany. Hmm, gdzie pracowała ? Była kierownikem służby i recepcji w cztero-gwiaztkowym hotelu. El bardzo lubiła swoją prace, oprócz jednego małego szczegółu - jej szef wymyślił konkurs gdzie pary z losowania wygrywały tygodniowy pobyt w jej hotelu. - Przybyły już miłosne zakochańce ?- El rzuciła do swojej koleżanki, ledwo wystającej za dużego czarnego regału.- Tak, ale tym razem to geje...- Hezel przydławiła się wodą, na słowo geje. - Ale jak to geje ?!- nie mogła uwierzyć, do ich hotelu przyjeżdżały same zakochane pary składające się z dwóch różnych płci.- Niby ta wycieczka miała być dla siostry jednego z nich, ale potrącił ją pociąg- recepcjonistka- Hana, bo tak miała na imię- sama chyba nie wierzyła w to co właśnie powiedziała, a El już nie wytrzymała i wybuchła nie opanowanym śmiechem. Hanie śpieszyło się, więc szybko pożegnała się z Hezel i ruszyła do szatni. El myślała, że dziś znów będzie taki sam dzień jak zwykle, czyli wyśle kogoś do sprzątania pokoi, ustali grafik, wymelduje i zamelduje jakiś gości, ale rzadko kiedy zdarza się w pracy hotelarza, dwóch mężczyzn ganiającym w bokserkach po całym hotelu. A żeby było mało to jeszcze bijących się ręcznikami..., -wyobraźcie sobie co tam musiało się dziać. Hezel musiała jakoś zareagować, więc podeszła do dwóch wyrośniętych dzieciuchów z kamienną twarzą- nie było to łatwe zadanie, widowisko było prze komiczne. - Patrz Pique co za dupa idzie w naszą stroje- powiedział Romos, dając znaki, żeby popatrzył w lewo. Gerard myślał, ze tan znów żartuje wiec zdzielił go ręcznikiem w twarz- Ałł, ty idioto nie po mojej pięknej twarzy..., ja Ci mówię o celu na podryw, a ty mi się tak odwdzięczasz ?- Sergio nie był dłużny i oddał cios gdzie, żaden facet by nie chciał- domyślcie się sami. Kiedy Pique, zobaczył że Romos mówi prawdę zaczęli mówić o recepcjonistce sprośne teksty po Hiszpańsku, myśląc ze ona umie jedynie swój ojczysty język oraz Angielski.El przyglądając, oraz przysłuchując się dwój idiotą na środku holu, postanowiła zaprzestać ich głupim tekstach na jej temat. Tak doskonale rozumiała co mówią, znała wiele jeżyków, nie za darmo została kierownikiem. - Czy mogli by panowie, uspokoić się oraz przestać prowadzić rozmowy na mój temat ? - spytała w po Angielsku, z poważnym tonem,oni popatrzyli na nią z nie dowierzeniem. - Czy, czy c.. pani rozumiała wszystko o czym mówiliśmi ? - brunet zawstydzony głupotą swoją i przyjaciela zaczęli się jąkać, to on z tej dwójki był bardziej rozgarnięty.- Tak, panowie.- dalej miała swój hotelarski głosik- tak można go nazwać. - Czyli z kawy nici? - rzucił ten drugi Hiszpan, robiąc przy tym minę zbitego psa. El nie jest zwolenniczką kaw,ani wszystkiego co było związane ze słowem "miłość"

Od Wixy :
Gdyby nie telefon od Hezel z prośbą o przyniesienie jej teczki , zapewne leżałabym jeszcze w łóżku przeglądając instagrama. Niestety , właśnie kieruje się do jednego z pobliskich hoteli. Wchodząc moim oczom ukazuje się dwóch mężczyzn w samej bieliźnie z ręcznikami w rękach i zadziornymi uśmiechami na twarzach. Moja starsza siostra stoi na przeciw nim tłumacząc im po hiszpańsku zasady jakie panują w tym hotelu. Bardzo dobrze rozumiałam co mówią ponieważ razem z moim tatą w tamte wakacje odwiedziliśmy Madryt, tam właśnie poznałam mojego byłego chłopaka Andresa który nauczył mnie tego pięknego języka. Na cały ten widok wpadłam w niepohamowany rechot co zwróciło uwagę całej trójki. El spojrzała na mnie z spode łba, podeszła bliżej wyrywając mi z dłoni niebieską teczkę.
- Dziękuję , możesz już wracać do domu - powiedziała ostro na co przewróciłam lekceważąco oczami. El taka była, nie miałyśmy dobrych kontaktów, jesteśmy zupełnie inne i to zapewne nas dzieli. To dlatego ,że mamy odmienne charaktery. Poza tym myślę ,że El nie do końca cieszy się z tego ,że przez mojego ojca ich rodzina się rozpadła. Sama nie jestem z tego dumna. Muszę jednak przyznać ,że wole mieszkać sama z El i naszą mamą niż codziennie spoglądać na nową dziunie mojego ojca. Jak mógł zostawić mnie , mamę i jego przyszywaną córkę dla młodszej kobiety ? Minęło już dziewięć lat a ja nadal mam żal o to do niego.
- Nie przedstawi nas Pani ? - Zapytał blondyn spoglądając z nadzieją na moją siostrę.
- Jestem Gracie - odparłam szybko.
- Jestem Sergio , a to mój przyjaciel Gerard - powiedział pokazując swój równy rząd białych jak perły zębów. Gerard puścił do mnie oko co trochę mnie zawstydziło patrząc na to ,że obaj byli bardzo przystojni. Co ja mówię ? Zajebiście przystojni!
- Gracie tu się pracuje - powiedziała El przeglądając papiery które wyjęła z teczki, nawet na mnie nie patrząc.
- Dobra - Odpowiedziałam ostro.
Kocham moją siostrę , ale czasem mam jej dosyć. Ona byłą taka poważna. Chodź czasem jej zazdroszczę dobrej pracy, ambicji i niegdyś udanych związków, była naprawdę ułożona tak samo jak jej faceci. Ja miałam zupełnie inne życie. Westchnęłam głośno na samom myśl idąc w stronę drzwi wyjściowych.
- Do zobaczenia - Rzucił Geri kiedy wychodziłam na zewnątrz.
Też mam taką nadzieje. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Wyjęłam z kieszeni telefon i słuchawki puszczając cały album mojego ulubionego zespołu. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i nie mogłam w to uwierzyć. Jest dopiero dziewiąta rano. Cały dzień przede mną. Skręciłam w prawą uliczkę kierując się do COSTY na moją ulubioną poranną kawę.










Od Wixy:
Pierwszy rozdział napisany razem. Jak wam się podoba ? :D Bardzo prosimy o zostawienie komentarza , to dla nas wiele znaczy ;*
Od tej drugiej..:
A ja również proszę o komentarze, oraz proszę o wyrozumiałość, nie jestem zbyt dobrym pisarzem. Jeśli macie jakieś uwagi ,również możecie je okazywać tam na dole :). Pozdr.

↓↓↓↓ 



2 komentarze:

Nicols pisze...

Bardzo mi się podoba i wciąga. Kiedy kolejny rozdział ?

Zapraszam wszystkich do mnie :*

Anonimowy pisze...

bardzo fajnie się zaczyna :) czekam na nexta :D