wtorek, 1 grudnia 2015

Rozdział 3 - Za tych co nie mogą!

- Wiesz ,że odegram się za to ,,moja'' - posłałam gniewne spojrzenie w stronę Ramosa.
- Oj nie przesadzaj - Odparł wesoło wchodząc do pokoju.
- Witaj w naszych skromnych progach - Powiedział Pique przepuszczając mnie w rogu.
Skromnych ? Nie do końca. Ta dwójka dostała najlepszy apartament jaki mógł zapewnić ten hotel, jednak jeśli dla nich to jest ,,skromne'' nawet nie wyobrażam sobie willi w jakich mieszkają.
Rozejrzałam się po pokoju.
- Masz ochotę się czegoś napić ? - zapytał Gerard mijając mnie.
- Proszę. A co proponujesz ?
- Polecam specjał Sergio. - Odpowiedział włączając jakieś Hiszpańskie hity.
- Specjał ? Czyli co ?
- Wódka z colą - Odpowiedział Sergio wychylając się z nad blatu.
- Pomysłowe - Prychnęłam.
Po paru minutach spędzonych na żywej rozmowie z Pique , Ramos przyniósł swój specjał stawiając kieliszki na stoliku.
- To co ? - zapytał biorą w rękę jeden z kieliszków - Za tych co nie mogą! - powiedział po czym wlał w siebie trunek.
Po kolejnych kolejkach Gerardowi zachciało się śpiewać. Włączył jedną ze znanych światu piosenek.
Razem z Ramosem dołączyliśmy do wydzierającego się w obco-angielskim języku Katalończyka.
Nasze wrzaski usłyszała jednak El ,która z piskiem wdarła do pokoju wydzierając się w niebo głosy.
- Cholera! Przypominam wam ,że znajdujecie się w hotelu a nie burdelu! - Wykrzyczała grożąc nam palcem.
- Czyli ,że ty nie pracujesz tu jako striptizerka ? - Zapytał nietrzeźwy Sergio za co dostał w twarz.
- Wypraszam sobie takie chamskie odzywki! - Oburzyła się brązowooka.
- On nie chciał być chamski. Ty po prostu nie znasz się na żartach. - Zauważył Pique.
- To prawda siostrzyczko. Nie wiem kiedy ostatni raz się bawiłaś.
- Nie mam czasu na głupie zabawy.- Broniła się
- Może mojego specjału ? - Zapytał Sergio wpychając jej do rąk kieliszek.
- Jestem w pracy - protestowała
- Pracy w której siedzisz tylko za biurkiem w zamkniętym pokoju. Nikt się nie dowie - Zachęciłam ją.
Po chwili ku mojemu zdziwieniu kieliszek był pusty.
- Obrzydliwe - parsknęła
- Polać jeszcze ? - podsunął pod jej nos jeszcze jeden kieliszek.
- Nie mogę - cofnęła się w tył.
Pique tylko obserwujący jak na razie całą sytuacje zaczął wykrzykiwać jej imię co z Ramosem podłapaliśmy od razu.
- El!El! El!
Po raz kolejny kieliszek został opróżniony przez moją grzeczną siostrzyczkę.
- Brawo! Teraz usiądź z nami. Pijemy dalej. - pisnęłam wesoło.
Blondynka nie dała się namawiać na kolejne kolejki. Mimo ,że wypiła mniej ,to jako pierwsza ,,odleciała''.
Pierwsze co zrobiła to wyjrzała przez okno Krzycząc : Nie spać , zwiedzać , zapierdalać!.
Zaraz po tym włączyła hit ,,Wiggle'' śpiewając wesoło.
- To się nam rozkręciła siostrunia - Zaśmiał się Gerard.
Rozejrzałam się po pokoju. Nigdzie nie ma Ramosa , a mogłabym przysiąc ,że był ty sekundę temu.
- Pique.
- Hmm ?
- Gdzie podział się Sergio ?
Gerard zaśmiał się głośno.
- Alkohol się skończył. Poszedł dokupić.
Spojrzałam na buty stojące pod drzwiami. To jedne z butów Sergio. Wstałam z podłogi, wzięłam nike Hiszpana po czym wyrzuciłam je za okno.
Pique spojrzał na mnie pytająco.
- To za ,,moja'' - wytłumaczyłam
Jak na zawołanie drzwi się otwarły i wszedł Sergio. Zdziwiło mnie jednak ,że wrócił z pustą torbą.
- Stary. Gdzie alko ? - Gerard również zauważył brak towaru.
- Ja chce pić! - Krzyknęła El przerywając swój taniec na stole.
- Spokojnie kumple. Mam coś lepszego. - Z kieszeni skórzanej kurtki wyjął woreczek z białym proszkiem w środku.
- Za tych co nie mogą - Krzyknął.



Następnego dnia budzę się cała umazana w jakimś błocie.
- Co to kurwa jest ? - Wycieram ręce o jakoś szmatę leżącą obok.
Dopiero po chwili dociera do mnie co się dzieje. Jedziemy na przyczepie jakieś furgonetki , co najgorsze związani! Rozglądam się dookoła. Próbuję znaleźć jakieś wyjaśnienie co się dzieje. Jednak widzę tylko trójkę przygłupów śpiących w najlepsze. Dostrzegam znak miejscowości.
- O Kurwa! - Przeklinam czytając nazwę miejscowości. - To niemożliwe! - mówię to siebie.
Pytanie jest jedno ? Jak ?
Mocny skręt w prawo powoduje ,że padam na śpiącego obok Gerarda i budzę całe towarzystwo.
- Ooo... Gracie. Co się dzieje ?? - Pyta Gerard zaspanym głosem.
- Boże. Czemu jestem związana ? - El wpada w panikę.
- Ja też ! - Mówi Sergio wyplątując się z lin.
- Gdzie my jesteśmy ? - pyta przerażona
Wszystkie oczy kierują się na mnie. Przerażona przełykam głośno ślinę wiedząc ,że zaraz wszyscy wpadną w niepohamowaną panikę.
- W Niemczech.